sobota, 6 czerwca 2009

Koncertos. (Myslovitz & Hey)

W sumie miałem iść z Pawlakiem i jego ekipą a wyszło całkiem całkiem inaczej.. Właściwie to juz bardzo dawno miałem sobie takie małe marzenie iść na ten koncert z Agą no i się udało! W końcu z kim jak z kim, ale zespół HEY najbardziej mi sie przecież z nią kojarzy.. Było tak jak miało być i nawet ciągły deszcz nie przeszkodził nam w świetnej zabawie i cieszeniu się.. muzyką ;)

Rojek na Myslovitzu w sumie dał rade.. lecz kawałek, na który tak czekałem "Pegry Brown" zagrał dużo, dużo wolniej niż to ostatnio zrobił w orbicie, gdzie poprostu zwariowałem nad koncertowym wykonaniem tego kawałka - wtedy dałbym 6 - a za dzisiejszy tylko 4.. No i zabrakło też jednego z mojego ulubionego kawałka "Z Twarzą Marylin Monroe".

Co do HEY'a - Nosowska mnie rozwala w pozytywnym tego słowa znaczeniu ;) Najpierw nabiła sobie punktów przyznaniem się do tego, że przeprowadziła się do Wrocławia i teraz jest jedną z Nas ;) Później po każdej piosence za każdym razem mówiła "noo.. dziękuję bardzo" i robiła to w tak słodki sposób, że po każdej piosence ludzie tylko czekali na to jej słynne zdanie:))

Aguś dziękuję Ci za ten koncert.. to było nam potrzebne :*

piątek, 1 maja 2009

Pierwszy weekend kwietnia to był naprawdę taki czas, którego potrzebowałem, zero chwili wolnego, cały czas coś się działo, minimum snu i maksimum przebywania z ludźmi.. no i świetna zabawa ;) Zaczęło się właściwie telefonem po pracy do Pawlaka.. czy da się w sobotę wyciągnąć na liny.. no a ten, że nie bardzo bo wyjeżdża w góry do siebie do domku.. chwila przerwy i pytanie czy jadę z nimi ;)) Okazało się, że za 2 godziny miałem być gotowy :D Mrrr, szybciutko kupiłem sobie na allegro śpiwór i zacząłem się zbierać, trzeba było odebrać śpiwór, spakować markery, ogólnie się ogarnąć i pojechać do Magnolii po 1L Finlandii ;>
[i tu miałem około dwutygodniową przerwę w pisaniu notki więc nie wiem co chciałem przekazać ;d wkleję więc zdjęcia i będę dopisywał to co pamiętam ;d ]

[03-04.04.2009] Wekend w domku u Pawlaka w Wojcieszycach, pozytywne zaskoczenie bo myślałem, że domek będzie dużo inaczej wyglądał a tam pełna cywilizacja ;) Wspólna fota przy kominku ;) Pawlak, Hania, ja, Marek i Magda ;)


Zacięta walka, jeszcze pare wyjazdów i będę wygrywał z Pawlakiem ;P


8 rano w sobote.. cisza, spokój, gorące deski od słońca.. nic tylko odpoczywać.. ;)


A po śniadaniu zabawa w painta na ogródku Pawlaka.. no co.. zostało troche kul z tego roku, to przynajmniej niech się dzieci pobawią ;P


Zawsze chciałem sobie zrobić takie foto ;> Kominek, drewniana podłoga, skóra z owcy i 4:00 rano..


A tu się następnego dnia wybraliśmy do Karpacza, zaledwie parenaście km, tor saneczkowy świetna sprawa - szczególnie jak się nie używa hamulców ;))


[05.04.2009] A tu już niedziela i strzelanie w Raszówce. Pojechałem wraz z Baxianem - mężem koleżanki z pracy.. a na focie Majsta z WP.


Kolejna niesamowita fota gdy chłopaki z przeciwnych drużyn strzelają w siebie na wyciągnięcie markera.. każdy myślał na początku, że jemu robie foto a tu takie spięcie.. ;>


[12.04.2009] A tutaj z Justynką pojechaliśmy/poszliśmy sobie na Sobótkę. Pierwszy słoneczny wekend i wszystkich wywiało za Wrocław. Na górze spotkaliśmy jeszcze Pawlaka, Hanie oraz Maynarda ;> A po Sobótce jeszcze w pełni sił skoczyliśmy do kamieniołomów pozjeżdżać na linach z Pawlakiem i Hanią. Justyny nie trzeba było długo namawiać żeby zjechała razem ze mną ;)

[17-19.04.2009] Kolejny pełny wekend poza domem, znów u Pawlaka w Wojcieszycach. Miał w tym oczywiście interes gdyż musielismy pomóc mu przerzucać 25kubików drzewa na opał hehe ale było warto. Poniżej akurat relax na quadach gdzieś pod Karpaczem.

A tutaj nasz obiad ;)

Teksańska masakra piłą mechaniczną ;>

[21.04.2009] Grodziec.
[21.04.2009] Knajpa WrocLove we Wrocławiu ;) "raz, dwa, trzy - pokażmy swe szyjki" ;> imprezka z ludźmi z pracy.. oj działo się ;d



[25.04.2009] Z Justynką w Sobótce zwiedzamy opuszczoną fabrykę piwa i lochy ;> Z pomocą małych przewodników, któtych tu niestety nie widać ;>



[26.04.2009] Puchar leśnika V edycja sezon I rozpoczął sie w Szklarach ;) Ja i Justyna ;>


1/2 teamu WPP, od lewej góry: Bastek, duniek, cortez, pęczuś; dół: baxian, rat, zed, gdzieś tam latał jeszcze Szyman ale na foto się nie załapał ;>

A to foto Palmera zrobione zwykłym analogiem na klisze. Jak dla mnie takie foty zrobione kliszowcami mają swoją duszę ;) Na focie oczywiście ja ;P


I tak właśnie aktywnie minęły mi wszystkie wekendy kwietnia.. no coś pięknego poprostu.. będzie co wspominać ;)


środa, 15 kwietnia 2009

Nowy sezon.. nowe zabawki.. nowe hobby ;> a właściwie jego odłam.

Taa długo oczekiwany wypad do Skalnika ;> Cały kwiecień promocja 2=3 czyli kupujesz 3 rzeczy i najtańszą masz gratis.. No i mój funfel od przygód – Pawlak wyruszył na te wyczerpujące zakupy ze mną ;d niby każdy wiedział co chce kupić a tutaj przesiedzieliśmy w tym sklepie ponad godzinę. Okazało się oczywiście, że promocje się nie łączą, i większość rzeczy, które chcieliśmy dobrać do 3 – trzeba było kupić po normalnej cenie bez promocji żeby dostać zniżkę do tych 3 produktów ;> Ileś my się naliczyli, to masakra.. ;> kartka A4 była za mała ;d Ale generalnie zakupy się udały, w ruch poszły karty kredytowe i mamy już chyba wszystko co potrzebne do zjazdów, wspinaczki i łażenia po oblodzonych górach ;) i Pawlak i ja jesteśmy zadowoleni z wypadu i razem mamy już całkiem pokaźne zaplecze sprzętowe ;>


Mając już dwie liny statyczne - każdy swoją - pawlakową 50metrową i moją 60m - w końcu zrzuciliśmy się na line dynamiczną do wspinaczki albo do asekuracji przy zjazdach:


Lina Delight 9,7 mm - 50metrów



Raki i Czekan - te rzeczy kupiłem z myślą o Kościelcu.. rok temu kto czyta moje wypociny na bierząco to wie, że poddałęm się tuż pod Kościelcem.. albo bym spadł albo odmroził sobie dłonie.. 24h wypad do Zakopca był niesamowity ale spełniony tylko w 90% bo jednak nie doszedłem na szczyt.. raki i czekan to sprzęt, którego mi brakowało a który od dzisiaj posiadam - jestem gotowy na kolejne podejście..






No i Butki Moab Velcro r.41. Facet powiedział "jak nie boli po włożeniu nogi to znaczy, że za duże" Normalnie mam 43 więc 2 rozmiary mniej to chyba wystarczająco boli ;P Pawlak podobnie - przy rozmiarze 44 wziął 42, boli - tzn, że pasują;>





Oczywiście każdy jeszcze kupił sobie pare karabińczyków, ja do zjazdów a Pawlak do wchodzenia, tak żeby sprzęt się nie powtarzał.. wyszliśmy szczuplejsi razem o jakieś 1500 zł za to z kilogramami fajowego sprzętu, który jak najszybciej chcemy gdzieś przetestować..


wtorek, 31 marca 2009

Marzec.. poprostu ;)

Dziś w sumie pierwszy odczuwalny dzień wiosny.. może dlatego też coś mnie wzieło napisanie.. i oczywiście przypomnienie sobie wszystkich znaczących faktów z tego miesiąca jest niemal niemożliwe.. ale z tych zmian na całe życie to Mario dokończył (w końcu;)) mój czwarty tatuaż, tym razem odbiegłem troszke od pozostałych odcieni szarości na moim ciele i zrobiliśmy go w odcieniach sepii. Zdjęcie przedstawia dziare 3 minuty po jej zrobieniu. Półtora godzinki wypełniania.. początkowe 10 min było ciężkie ale gdy już znalazłem czwartą, odpowiednią dla siebie pozycje to już było z górki ;)

Żeby było śmieszniej to został mi jeszcze przedostatni tatuaż do skończenia.. w tym roku zaszalałem.. nie zdążyliśmy skończyć trzeciego a ja już czwarty zacząłem robić.. ale jak szaleć to szaleć. Specjalnie sobie wziąłem urlop na czwartek żeby sie wyrwać do Krakowa ;) Już letnie opony a za Katowicami totalna zawieja ;> Się udało! Mam nadzieję, że w kwietniu dokończymy ten trzeci i już sprawa załatwiona.. To już 4x odwiedziłem Kraków zaledwie w tym roku, co się dziwić jak jedzie się tam 2h samą autostradą ;>

A to studio Maria, które mieści się w samym sercu ulicy Floriańskiej. Nareszcie udało mi się legalnie zdrobić parę zdjęć z Royal Tattoo ;>




Od czwartku minęło już 5 dni i właśnie stwierdziłem, że skorpionek sie ładnie zagoił a strup już zszedł całkowicie.. można więc wrócić do codziennego życia, picia, kąpania w basenach, solary i wysiłku fizycznego, który przez te pare dni nie był zbytnio pożądany ;)

A co do wysiłku właśnie.. w nogach czuję jeszcze zakwasy po niedzielnym paincie w Malczycach. Coś pięknego ;) 116 osób to jak narazie największy spar w tym sezonie. I bycie działkiem w helikopterze.. bezcenne ;>


a to Gut z przupudrowanym na niebiesko żelatynowym noskiem ;>

W tle wóz bojowy caałty obsmarowany w kulach ;)

Mój team;> Udają, że słuchają i więdza co trzeba zrobić ;>

SkipA i Gut niszczą komuś grządki ;>

Cieszę się, że po całym miesiącu prawie nie robienia zdjęć trafiła mi się taka dobra sesja i całe szczęście nie tylko ja tak sądze gdyż znalazło się też parę osób, którym się podobają ;d No to teraz długo nie trzeba będzie czekać na kolejny wypad.. Za tydzień Twicki organizuje coś w Raszówce, uwielbiam ten teren, niby pracuje.. ale w końcu sieci kom-netu są prawie bezawaryjne ;>

środa, 25 lutego 2009

"A to nie moje są słowa.. to legenda ludowa.."



Dojechaliśmy koło 19:10, miejsce standardowe - na końcu końców parkingu.. czyli tam gdzie zawsze. Wchodzimy.. niezły tłok – ludzie z końca kolejki rzucali śniegiem w tych na początku.. heh niezła zabawa.. dla tych na końcu oczywiście.. no jakoś się wepchnęliśmy.. idę do gościa po akredytację. Facet nie ma mnie na liście ;) No to zajebiście.. zaczynają się schody.. zawołali jakąś dziewczynę, która rozdawała akredytacje, później zawołali drugą.. i tak sobie stoję sam i pertraktuję z 3ma osobami, że ktoś mi jednak przydzielił tą akredytację a teraz nagle nie ma mojego nazwiska i o co kaman.. głupi ani nie wydrukowałem mejla, ani nie spisałem nazwiska osoby, która się podpisała nim w mejlu.. no i mam za swoje, oczywiście i jedna i druga się wyparły, że żadna ze mną nie gadała, i że żadna nie ma w stopce swojego mejla numeru gg, na którym dokończyłem rozmowę odnośnie akredytacji.. masakra.. już nie chodzi o to, że naprawdę się napaliłem na robienie zdjęć spod sceny ale zostałem bez akredytacji – ze sprzętem foto w plecaku wartym ponad 10tysiaków.. i mam wejść między młyn żeby znów walczyć o dobry kadr.. brr.. na to byłem najbardziej wkurwiony. Po powrocie do chaty pierwsze co wysłałem do nich mejla z potwierdzeniem, że jednak któraś z nich DAŁA mi tą akredytację.. do tej pory żadna nie odpisała.. ;] No i kupiłem drukarkę żeby więcej nie dać się zrobić w jajo ;]

----- Original Message -----
From: punkserwis
To: racio@racio.pl
Sent: Monday, January 19, 2009 12:10 PM
Subject: Re: KNŻ Wrocław 21.02.2009


Witam,
możemy Panu przyznać akredytacje w cenie 40 zł

Pozdrawiam
Agata U[ciach]
**************************
www.punkserwis.org
www.aqq.band.pl :-)
www.wrockfest.pl
www.lykend.com.pl

tel.666 [ciach]
tel.602 [ciach]
gg 70670[ciach]
tlen - agata[ciach]


no i wkurwiony po fakcie odpisałem:

Witam, tak jak obiecalem przesylam zapis rozmowy z Agatą - tą samą, która jeszcze dzisiaj wpierała mi w twarz, że żadnej akredytacji mi nie przyznała oraz zapierała się, że nie ma podanego numeru GG w treści stopki mejla.. Ludzie.. tak sie poprostu NIE ROBI.. przed wejściem wyszedłem na debila, że na lewo chciałem się wpieprzyć za scene.. Rozmowy z gg nie mam bo nie prowadze archiwum ale ustalilismy na jakie imie i nazwisko ma byc akredytacja. Licze, ze moze nastepnym razem gdy jakims cudem przyznacie mi kolejna akredytacje to tym razem nie bedzie ona bez pokrycia..

Łukasz Maziarz.


No.. ale tyle od tych mniej przyjemnych rzeczy organizacyjnych. Sam koncert 4+ ;> Było strasznie strasznie dużo osób.. to nawet na Kulcie tyle nie wpuszczają. Gdzie normalnie były prześwity teraz ledwo dało się prześlizgnąć, już nie wspomnę, że zawsze jakoś udało się doczołgać pod barierki.. teraz to było po prostu niemożliwe ;) Zaczął Legendą Ludową – ludzie się podkręcili.. a później już było z górki.. naprawdę kawał dobrego rocka, tego się spodziewałem ;) Nie zabrakło też taty dilera i spalam się.. mrr.

Ktoś nawet nagrał cały koncert na kamerce i wrzucił na youtube dzieląc na 26 piosenek – dostępne do zobaczenia pod adresem:

http://www.youtube.com/profile?user=biczman&view=videos

Nie podobało mi się, że Kazik 2 lub 3 piosenki śpiewał z kartki.. to jakoś do mnie nie przemawia – jeśli coś reaktywuje to niech się do tego dobrze przygotuje, tym bardziej, że tekst ‘Krzesło łaski’ nie jest aż tak ciężki do zapamiętania. Co do samego nagłośnienia to oczywiście, że piszczało mi w uszach jak wyszedłem ale to dlatego, że jak zwykle ustawiłem się przed kolumnami ale na koniec gdy stałem już przy wyjściu można było normalnie rozmawiać – co przy Kulcie nawet nie ma miejsca żeby się ludzie słyszeli.. ;) Tyle z minusów. Ogólnie na koncercie zaskoczyła mnie jedna osoba.. bardzo bardzo pozytywnie oczywiście.. więc do następnego.. Justynko ;>

wtorek, 20 stycznia 2009

"a czy Omal to imie?" ;>

Notke wcześniej wrzuciłem foty łabędzia, którego przez przypadek spotkałem na śródmieściu.. tych pare fot wysłałem do serwisu Wirtualnej Polski, tak dla draki ;> Po paru dniach napisała do mnie pani Ania Sztandera, że niedługo moje zdjęcia pojawią się w serwisie wp.pl z linkiem na głównej stronie ;> Oczywiście, że mnie to ucieszyło ale też nie widziałem zbytniego powodu aby zwykłe zdjęcia łabędzia wrzucać na główną strone wp.. ;] No poczekałem tych pare dni, rzeczywiście z rana dostałem link do galerii.. na głównej stronie wp.pl nawet przez jakieś 4 godziny był widoczny link do podstrony.. ale....


....temat galeri "Omal nie zginął na mrozie" :))))))) Troche mnie to rozśmieszyło bo słowem nie wspomniałem o tym, żeby łabędź miał się wyziębić lub ktoś mu robił krzywdę.. ale tak prosty i banalny przykład pokazuje jak media potrafią zrobić z igły - widły. Komentarze internautów na wp wyraźnie pokazały, że ludzie przejeli się losem tego łabędzia i wielu pytało co dalej się z nim stało.. no nic.. troszke z przymrużeniem oka podszedłem do tego jak ludzie z wp podkręcili temat tak żeby aż zaiskrzyło od skrajnych emocji ale to mi tylko pokazuje, że dużo bardziej trzeba podchodzić z dystansem do czytanych artykułów, bo skoro w takiej pierdole ostro smarują to co dopiero na poważniejsze tematy..



Najbardziej ciekawią mnie posty pisane przez internautów.. Jak już wspomniałem wcześniej tytuł wrzucili "Omal nie zamarzł" - internauta zapytał "A czy Omal to imie?;>" :D heh

Dla ciekawskich - link do galerii na WP.PL gdzie można to wszystko przeczytać:
http://wiadomosci.wp.pl/gid,10762589,title,Omal-nie-zginal-na-mrozie---zdjecia,galeria.html

czwartek, 15 stycznia 2009

Niezbyt typowy widok na szarych ulicach Wrocławia ;)

Dość niespotykany widok w mieście - samotny łabędź zgubił się na jednej z ulic i sobie siedzi ;)
Ul. Wyszyńskiego, 12:00 ;)


Jakie to wielkie zdziwienie wywoływał na twarzach ludzi.. Ci bardziej głupsi chcieli głaskać.. dobrze, że przy łabędziu znalazł się strażnik miejski, który skutecznie odganiał przechodniów ;)