środa, 25 lutego 2009

"A to nie moje są słowa.. to legenda ludowa.."



Dojechaliśmy koło 19:10, miejsce standardowe - na końcu końców parkingu.. czyli tam gdzie zawsze. Wchodzimy.. niezły tłok – ludzie z końca kolejki rzucali śniegiem w tych na początku.. heh niezła zabawa.. dla tych na końcu oczywiście.. no jakoś się wepchnęliśmy.. idę do gościa po akredytację. Facet nie ma mnie na liście ;) No to zajebiście.. zaczynają się schody.. zawołali jakąś dziewczynę, która rozdawała akredytacje, później zawołali drugą.. i tak sobie stoję sam i pertraktuję z 3ma osobami, że ktoś mi jednak przydzielił tą akredytację a teraz nagle nie ma mojego nazwiska i o co kaman.. głupi ani nie wydrukowałem mejla, ani nie spisałem nazwiska osoby, która się podpisała nim w mejlu.. no i mam za swoje, oczywiście i jedna i druga się wyparły, że żadna ze mną nie gadała, i że żadna nie ma w stopce swojego mejla numeru gg, na którym dokończyłem rozmowę odnośnie akredytacji.. masakra.. już nie chodzi o to, że naprawdę się napaliłem na robienie zdjęć spod sceny ale zostałem bez akredytacji – ze sprzętem foto w plecaku wartym ponad 10tysiaków.. i mam wejść między młyn żeby znów walczyć o dobry kadr.. brr.. na to byłem najbardziej wkurwiony. Po powrocie do chaty pierwsze co wysłałem do nich mejla z potwierdzeniem, że jednak któraś z nich DAŁA mi tą akredytację.. do tej pory żadna nie odpisała.. ;] No i kupiłem drukarkę żeby więcej nie dać się zrobić w jajo ;]

----- Original Message -----
From: punkserwis
To: racio@racio.pl
Sent: Monday, January 19, 2009 12:10 PM
Subject: Re: KNŻ Wrocław 21.02.2009


Witam,
możemy Panu przyznać akredytacje w cenie 40 zł

Pozdrawiam
Agata U[ciach]
**************************
www.punkserwis.org
www.aqq.band.pl :-)
www.wrockfest.pl
www.lykend.com.pl

tel.666 [ciach]
tel.602 [ciach]
gg 70670[ciach]
tlen - agata[ciach]


no i wkurwiony po fakcie odpisałem:

Witam, tak jak obiecalem przesylam zapis rozmowy z Agatą - tą samą, która jeszcze dzisiaj wpierała mi w twarz, że żadnej akredytacji mi nie przyznała oraz zapierała się, że nie ma podanego numeru GG w treści stopki mejla.. Ludzie.. tak sie poprostu NIE ROBI.. przed wejściem wyszedłem na debila, że na lewo chciałem się wpieprzyć za scene.. Rozmowy z gg nie mam bo nie prowadze archiwum ale ustalilismy na jakie imie i nazwisko ma byc akredytacja. Licze, ze moze nastepnym razem gdy jakims cudem przyznacie mi kolejna akredytacje to tym razem nie bedzie ona bez pokrycia..

Łukasz Maziarz.


No.. ale tyle od tych mniej przyjemnych rzeczy organizacyjnych. Sam koncert 4+ ;> Było strasznie strasznie dużo osób.. to nawet na Kulcie tyle nie wpuszczają. Gdzie normalnie były prześwity teraz ledwo dało się prześlizgnąć, już nie wspomnę, że zawsze jakoś udało się doczołgać pod barierki.. teraz to było po prostu niemożliwe ;) Zaczął Legendą Ludową – ludzie się podkręcili.. a później już było z górki.. naprawdę kawał dobrego rocka, tego się spodziewałem ;) Nie zabrakło też taty dilera i spalam się.. mrr.

Ktoś nawet nagrał cały koncert na kamerce i wrzucił na youtube dzieląc na 26 piosenek – dostępne do zobaczenia pod adresem:

http://www.youtube.com/profile?user=biczman&view=videos

Nie podobało mi się, że Kazik 2 lub 3 piosenki śpiewał z kartki.. to jakoś do mnie nie przemawia – jeśli coś reaktywuje to niech się do tego dobrze przygotuje, tym bardziej, że tekst ‘Krzesło łaski’ nie jest aż tak ciężki do zapamiętania. Co do samego nagłośnienia to oczywiście, że piszczało mi w uszach jak wyszedłem ale to dlatego, że jak zwykle ustawiłem się przed kolumnami ale na koniec gdy stałem już przy wyjściu można było normalnie rozmawiać – co przy Kulcie nawet nie ma miejsca żeby się ludzie słyszeli.. ;) Tyle z minusów. Ogólnie na koncercie zaskoczyła mnie jedna osoba.. bardzo bardzo pozytywnie oczywiście.. więc do następnego.. Justynko ;>

wtorek, 20 stycznia 2009

"a czy Omal to imie?" ;>

Notke wcześniej wrzuciłem foty łabędzia, którego przez przypadek spotkałem na śródmieściu.. tych pare fot wysłałem do serwisu Wirtualnej Polski, tak dla draki ;> Po paru dniach napisała do mnie pani Ania Sztandera, że niedługo moje zdjęcia pojawią się w serwisie wp.pl z linkiem na głównej stronie ;> Oczywiście, że mnie to ucieszyło ale też nie widziałem zbytniego powodu aby zwykłe zdjęcia łabędzia wrzucać na główną strone wp.. ;] No poczekałem tych pare dni, rzeczywiście z rana dostałem link do galerii.. na głównej stronie wp.pl nawet przez jakieś 4 godziny był widoczny link do podstrony.. ale....


....temat galeri "Omal nie zginął na mrozie" :))))))) Troche mnie to rozśmieszyło bo słowem nie wspomniałem o tym, żeby łabędź miał się wyziębić lub ktoś mu robił krzywdę.. ale tak prosty i banalny przykład pokazuje jak media potrafią zrobić z igły - widły. Komentarze internautów na wp wyraźnie pokazały, że ludzie przejeli się losem tego łabędzia i wielu pytało co dalej się z nim stało.. no nic.. troszke z przymrużeniem oka podszedłem do tego jak ludzie z wp podkręcili temat tak żeby aż zaiskrzyło od skrajnych emocji ale to mi tylko pokazuje, że dużo bardziej trzeba podchodzić z dystansem do czytanych artykułów, bo skoro w takiej pierdole ostro smarują to co dopiero na poważniejsze tematy..



Najbardziej ciekawią mnie posty pisane przez internautów.. Jak już wspomniałem wcześniej tytuł wrzucili "Omal nie zamarzł" - internauta zapytał "A czy Omal to imie?;>" :D heh

Dla ciekawskich - link do galerii na WP.PL gdzie można to wszystko przeczytać:
http://wiadomosci.wp.pl/gid,10762589,title,Omal-nie-zginal-na-mrozie---zdjecia,galeria.html

czwartek, 15 stycznia 2009

Niezbyt typowy widok na szarych ulicach Wrocławia ;)

Dość niespotykany widok w mieście - samotny łabędź zgubił się na jednej z ulic i sobie siedzi ;)
Ul. Wyszyńskiego, 12:00 ;)


Jakie to wielkie zdziwienie wywoływał na twarzach ludzi.. Ci bardziej głupsi chcieli głaskać.. dobrze, że przy łabędziu znalazł się strażnik miejski, który skutecznie odganiał przechodniów ;)


środa, 14 stycznia 2009

hepi nju jer.

Długo wstrzymywałem się z tą notką.. jak ktoś śledzi dłużej poprzednie wersje bloga zobaczył, ze przeważnie pod koniec roku waliłem jakąś dłuższą notkę z podsumowaniem i planami na przyszły.. W sumie już naprawde nic mnie w życiu nie zaskoczy i wiem, że zawsze role mogą się odwrócić. Tak jak nawet notki na tym blogu(chodź to najbanalniejszy do przytoczenia z przykładów..), miesiąc temu notka 6.grudzień, 4 lata związku, wyjazd do Pragi i wspólne 'świętowanie'.. a tutaj 10 min przed nowym rokiem dowiaduje się, że to jednak nie to i trzeba zacząć od nowa ;> Nie ma sensu się jakoś nad tym zbytnio rozpisywać bo nikt nie odbierze tego tak jak bym chciał to przekazać, no cóż, taki urok pisanego tekstu. I mimo, że od tego roku postanowiłem sobie, że nie bede dawał sobie jakiś wielkich i konkretnych celów to mam tylko 1 noworoczne postanowienie - spełniać marzenia ;)

03.01.2009 / Jako noworoczny singiel 3 stycznia uciekłem do Krakowa. Szybka, spontaniczna decyzja - nowy tatuaż, który zamyka i otwiera pewien etap w życiu. Mario nie dał się długo przekonywać a nawet zaproponował mi nocleg jak będę chciał zostać jeden dzień dłużej w Krk. Szybkie info o 11:00 z tematem "wpadaj, mam czas, będziemy dziarać" :D o 16 już byłem na autostradzie, 2h i Kraków, udało się zaparkować akurat koło samej floriańskiej wiec szybki spacer i już w studio. Troche pogadaliśmy, pośmialiśmy się, wydrukowaliśmy wzór i do dzieła ;) Mario to chyba jedyny facet dla którego ogoliłem noge heh;d Właściwie to udo bo tam sobie wymyśliłem nowy wzór. Czemu go nie pokaże? Bo nie chcę. Nie robię tego pod publiczke i żeby szpanować na lato tylko dla samego siebie, jestem uzależniony od tatuaży i tego specyficznego bólu.. mimo, że tym razem nie bolało prawie w ogóle.. Skończyliśmy koło 20:00 więc nie było sensu żebym zostawał na noc, odwiozłem go na chate i sam wróciłem do Wro jeszcze przed północą.. No.. to jeden spontan z głowy.

Pierwszy raz też od moich urodzin spotkałem się z Sebą ;) Bilardzik, Millerki, męskie rozmowy.. właśnie tego mi wtedy brakowało ;) Na koniec oczywiście automaty ;d Heh duże dzieci sie nigdy nie zmienią ;)

10.01.2009 / Druga sobota w tym roku - szybki wypad z chłopakami do Chorzowa. Odwiedziliśmy Kansus'a, no i jak to w sklepie paintballowym jak już robimy zakupy to liczone w tysiącach ;d

12.01.2009 / W pracy nuda.. a przydało by czymś się zająć.. no to co.. allegro.pl i szukamy nowych gadżetów.. i nie wierze własnym oczom ;) Oto przedmiot moich marzeń i pożądania - obiektyw Canon 70-200 IS L o cudownej optyce i świetle f/2.8 za 'śmieszne' pieniądze 4100.. na spontana napisałem do faceta smsa, że jak zejdzie z ceny do 3800 to zaraz wsiadam w auto i ląduje u niego z kasą. Po 10 minutach telefon, że bardzo chętnie mogę wpadać ;d Gdzie mieszka? Chorzów heh, drugi raz w ciągu 2 dni ląduję w tym samym mieście 200 km dalej w zupełnie różnych okolicznościach i sprawach ;) Oczywiście jak to ja.. nie odbyło się bez przygód po drodze ;D


Mijając na A4 granatowego Opla Vectre 3, zmyliło mnie to, że na miejscu pasażera siedziała kobieta - i od razu mi sie skojażyło, że to jakaś parka a nie parka gliniaży ;] 3 minuty później zobaczyłem w tylnim lusterku niebieskie stroboskopy i walenie długimi ;> Okazali się naprawde wyluzowanymi ludźmi i udało nam się ciekawie porozmawiać;> 100zł i 4pkt to i tak najniższy mandat w ciągu okrągłego roku ;> Rozbroił mnie napis na takiej żółtej samoprzylepnej karteczce na środku auta "prosze uważać co się mówi - rozmowy w tym aucie są nagrywane" ;>

W końcu dojechałem do Chorzowa;) Szybka akcja u klienta i kolejne marzenie w tym roku spełnione ;) Mam to szkło! I po co się wiecej rozpisywać ;> Korzystając z tego, że i tak jestem na tym wygwizdowie i tam wszędzie blisko do starych znajomych odwiedziłem Anię ;) Zaledwie 10km do Rudy Śląskiej.. miała być szybka kawa a sie troszke zasiedzieliśmy.. Aniu, dziękuję jeszcze raz. Tak więc początek tygodnia zapowiedział się naprawde spontanicznie.. z nudnego dnia z pracy wyskoczyłem 200km dalej, dorwałem upragnione szkiełko, spotkałem się po roku z Anią no i jeszcze wieczorem troche poszalałem na mieście ;>

Kolejne notki już będę pisał na bierząco, obiecuje ;]

sobota, 6 grudnia 2008

Praga c.d. tym razem Hotel, Metro i żarcie ;)

Praga a..

1.Hotel
Nasz hotel wybraliśmy sobie ze strony Turez.pl, nie musieliśmy się przez to bawić w przelewy międzynarodowe.. Szukasz hotelu, wybierasz typ przelewu, przelewasz podaną kwotę w PLNach i dostajesz numer rezerwacji - całą resztą zajmuje się strona Turez.

Parking:
Przyjechaliśmy.. trzeba gdzieś zaparkować - jest wolne miejsce akurat pod hotelem.. jest też parkometr - w recepcji powiedziano nam, że hotel nie ma własnego parkingu i trzeba zapłacić w parkometrze za postój.. Cena - 30 KC (4,5zł) za 1 h. Parkowanie od 18:00 do 8:00 rano od pon do sob jest za free, w pozostałe godziny 30 KC i w niedziele całą za free.. Przyjechaliśmy w czwartek o 15:00 więc skoro zostajemy do niedzieli to łatwo policzyć, że musimy kupić bilet na... 23 godziny co daje razem 690 KC (ok 100zł za sam parking na cały pobyt). Kolejną przeszkodą związaną z parkingiem jest fakt, że maksymalnie można zapłacić za 6 godzin postoju, więc płacąc np o 8:00 - musieliśmy być na 14 z powrotem aby 'doładować' parkometr.. jest to strasznie irytujące gdyż plan dnia trzeba sobie też ustalać pod głupi bilet parkingowy..
Dobra rada na przyszłość:
Lepiej wybrać tańszy hotel w dalszej części Pragi, który już oferuje parking niż droższy w centrum - hotele w centrum albo mają podziemne płatne parkingi albo nie mają ich w ogóle a po Pradze i tak wszędzie dostaniesz sie metrem..

Pokoje:
Tu objawia się przewaga 4ro gwiazdkowych hoteli.. 2 windy, portiernia czynna 24h, codziennie zmieniana pościel, czyste i zadbane łazienki, pokoje schludne, ciepłe i klimatyzowane! Złego słowa nie da się powiedzieć ;)






Śniadania:
W formie 'szwedzkiego stołu', jedynym minusem śniadań jest okropna rozpuszczalna kawa, której nie dało się wypić. A cała reszta palce lizac, jajecznice, gorące paróweczki ;) Pączki, drzemy, mase szynek, serów, owoców, soków - no można by tak wymieniać ale niczego nie brakowało ;)

Internet:
Jedna wielka porażka.. na str Tureza pisało, że internet w hotelu jest darmowy - dlatego też wzieliśmy ze sobą jednego laptopa żeby mieć jakiś kontakt ze światem ;) W pokojach conajmniej 3 gniazdka do neta, podpinamy się pod pierwsze lepsze, pobiera IP, ale wyskakuje strona, o płatnym internecie i że login i hasło do nabycia w recepcji ;] Wysłałem Agatę żeby dowiedziała się co i jak.. Masakra! Za 30 minut serfowania po necie trzeba zapłacić 30 KC, za godzine 60 KC.. Paranoja. Wchodzę na strone startową jeszcze raz i znajduję mały napis "Free trial available, click here".. klikam - yeaa mamy neta!!

Szczęście nie trwało szybko gdyż po 10 minutach znów wyskoczyła strona hotspota ale już bez linku do 'free trial'.. no i byliśmy udupieni.. Niestety nie ściągnęła mi się do końca poczta więc to sprowokowało mnie do działania na jakiej zasadzie blokowany i odblokowywany jest net.. usunąłem cookiesy z kompa, zmieniłem IP nadane od routera na kolejny numer z puli i zmieniłem ręcznie nr MAC - pomogło ;]] Po odświeżeniu przeglądarki znów pojawił się napis "trial free" ;> Po kolejnych 10 minutach net sie zablokował.. teraz zmieniłem tylko nr MAC, pomogło ;) I tak za każdym razem gdy chciało się po dłuższej przerwie skorzystać z neta.. nie będę płacił za coś co obiecali w standardzie ;]

2. Komunikacja
Metro, metro i jeszcze raz Metro! Wszędzie dostawaliśmy się metrem. Praga posiada 3 różne linie metra a przesiadki między jednymi a drugimi stacjami nie są zbyt skomplikowane. Bilety miejskie są uniwersalne na metro jak i na tramwaje. Bilety są czasowe - 5, 10, 15, 20, 30, 75 min i 24h. Najwygodniej kupić oczywiście ten na 24 godziny, kosztuje 100 KC (15 zł) ale jeździsz do woli z przesiadkami przez całą dobę a kasujesz go tylko za pierwszym razem przed wejściem do metra. Metro w dzień roboczy jeździ zaledwie co 3 min a w soboty.. zaledwie co 8 minut ;] Są zajebiście punktualne!:D I tak wychodząc z hotelu, idąc do stacji metra i jadąc na Stare Miasto z jedną przesiadką wyrabialiśmy się max w 20 minut (od wyjścia z Hotelu do wejścia na rynek) czaad, we Wrocławiu to by zajęło jakieś conajmniej 50min przy dostępnych środkach komunikacji ;]




3. Żarcie
Tyle się słyszy w Polsce, że żarcie w Czechach jest tanie.. zależy.. to nie do końca jest prawdą. Za piewszy posiłek w Pradze - a były to dwie pizze, dwie cole - co prawda na starym mieście na rynku ale w zwykłej pizzerii zapłaciliśmy 490 KC (z napiwkiem 500 ;>) czyli jakieś 75zł a nie byliśmy jakoś super najedzeni. Dla porównania - we Wrocku na rynku można zjeść w SPHINX'sie porządny obiad za około 65 zł od pary i nie mieć już siły wstać od stołu ;]

Na drugi obiad - następnego dnia - poszliśmy do restauracyjki koło hotelu więc już z dala od rynku, za porcje 2 spagetti i trzech piw zapłaciliśmy 249 KC więc prawie 2x mniej a byliśmy dużo bardziej najedzeni ;)

Browar:

Ceny strasznie zróżnicowane - za to samo piwo w rynku zapłcimy 55 albo 70 KC a już poza rynkiem ceny od 25 do 40 KC za 0,5 litra czeskiego piwa. Mi podszedł czarny Koziel ;> Piwo czarne bez bąbelków ;>

A co do tego co zwiedziliśmy, czego nie - i co warto zwiedzić to w kolejnej notce.. teraz już idę spać gdyż jestem wykończony tym miastem i denerwuje mnie zmienianie MAC'a co 10 minut żeby mieć przez chwile znów internet ;] No i jutro czeka nas szukanie jakieś stacji żeby Winietę dostać.. bo jakoś jestem uprzedzony do tutejszych zwyczajów i nie za bardzo chce mi się płacić 15 tyś kary grzywny..

piątek, 5 grudnia 2008

Kolejny mandat - tym razem z Czech ;)

Już pierwszego dnia w Czechach/Pradze dało się zauważyć, że Czesi są bardzo policyjnym państwem. Ciągłe kontrole na drogach, większość oznakowanych samochodów z wideorejestratorami, rynek - pełno policji, w restauracji co chwile wchodzi policja;] Przy większości wjazdów do małych miasteczek video-radary informujące Cię z jaką prędkością się poruszasz.. No i nas też dopadło - jadąc już entą wieś do Pragi ze 100km/h zwolniłem do około 70, mała wieś, pare domków, przejeżdżamy, wyjeżdżamy, ani śladu żywej duszy i gdzieś daleko za nami (jakieś pół kilometra) widze jedzie radiowóz z włączonymi kogutami.. znając moje szczęście powiedziałem na głos 'no to coś przeskrobaliśmy', chwile później był już przed nami.. chwila prawdy.. taaak ;) zaczął hamować, więc i my razem z nim..

Wysiadła pani policjant i po jakiemuś tam objaśniła, że jechaliśmy za szybko, na fotoradarze w swoim aucie pokazała mi zdjęcie z zaznaczoną prędkością 74 km/h przy dozwolonych 50. Dałem jej wszystkie dokumenty - prawko, dowod os. i dowod rej z oc. Dłuższą chwilę później pokazała nam wysokość mandatu - 2500 KC co w przeliczeniu na nasze peeleny wychodzi... 375 zł ;] Lekki szok ale stwierdziliśmy, że zapłacimy na miejscu.. nie ma sensu się później bawić w jakieś przelewy międzynarodowe w koronach czeskich.. gdzieś wnecie wyczytałem, że jak się nie zapłaci czeskiego mandatu w terminie a później złapią Cię jeszcze raz płaci się kare grzywny 10000 KC (ok 15tyś zł)albo areszcik ;] Woleliśmy więc nie ryzykować.. ;] Pani była na tyle miła, że pozwoliła zrobić wnętrze swojego autka a właściwie to monitora z umieszczonym na nim moim autem ;D




W ogóle AUDI jako policyjny wóz tajniacki i oznakowany:

Nawet pod hotelem jeśli jedzie patrol i widzi auto na polskich blachach zwalniają i szukają dziury w całym..




Nie będzie mnie dziwić już to, że Czesi przez miasto jada 50km/h i nikt nie trąbi - tutaj jest to naprawde na porządku dziennym.. państwo sobie wychowało gdyż mandaty w Czechach są jednymi z najwyższych w Europie..



Tak naprawdę to przeżywałem wysokość tego mandatu ale jak tylko doczytałem tekst o winietach to moge odetchnąć z ulgą, że nie zostałem zatrzymany jakieś 20 km dalej.. W drodze powrotnej na pewno się w taką winietę zaopatrzę - kosz to 200KC na 7 dni przy aucie poniżej 3,5 tony. Kupić ją można na większości stacji CPN.


Parę bardzo przydatnych informacji jeśli zamierzasz wyjechać do Czech samochodem:
(info z: http://opole.naszemiasto.pl/wydarzenia/622042.html)

  • Nowe przepisy drogowe w Czechach są obecnie jednymi z najbardziej rygorystycznych w Europie. - Dzięki nim atmosfera na naszych drogach bardzo się uspokoiła. Wszyscy jeżdżą ostrożnie, bo za nieprzestrzeganie przepisów grożą teraz strasznie wysokie mandaty. Jak widzimy policję na drodze, to aż drżymy. Jest zero tolerancji - mówi kierowca tira Jolana Jedlickova.
    Polacy też muszą bardzo uważać. Czeskie punkty dotyczą nas również, a ze ściągnięciem należności za mandat Czesi nie będą teraz mieli żadnych problemów.
  • Od 1 lipca w Czechach wszedł w życie znowelizowany kodeks drogowy, który m.in. wprowadza całoroczny obowiązek używania świateł mijania, przewiduje system punktowy za wykroczenia, zdecydowanie podnosi wysokość mandatów, a jazdę pod wpływem alkoholu uznaje za przestępstwo. Kierowca, w którego krwi policja stwierdziła ponad promil alkoholu lub znajduje się on pod wpływem narkotyków albo nie ma przy sobie dokumentów, zostanie zatrzymany w areszcie tymczasowym. Grozić mu będą odebranie prawa jazdy, mandat do 50 tys. koron (maksymalna stawka; prawie 7 tys. zł), a nawet kara pozbawienia wolności do 12 miesięcy.
  • W całej republice wprowadzono też obowiązek całorocznej jazdy z włączonymi światłami mijania, używania fotelików dla dzieci oraz posiadania kamizelki odblaskowej. Używanie tzw. antyradarów jest całkowicie zakazane, a gdy na autostradzie lub drodze ekspresowej utworzy się korek, kierowcy mają obowiązek utrzymywania trzymetrowego pasa wolnego ruchu, umożliwiającego przejazd służb ratowniczych.
  • Uwaga! Zdecydowanie podniesiono też wysokość mandatów za wykroczenia drogowe. Na przykład za zatrzymanie się w miejscu wyznaczonym dla niepełnosprawnych przewidziano mandat w wysokości 10 tys. koron (ok. 1,5 tys. zł).
    Nowością w czeskim kodeksie drogowym jest również wprowadzenie systemu punktów karnych w skali od 1 do 7. Po uzbieraniu 12 punktów Czech traci prawo jazdy, a obcokrajowiec nie będzie mógł przez rok prowadzić pojazdów na terytorium Republiki Czeskiej. Za naruszenie tego zakazu cudzoziemcowi grozi grzywna do 30 tys. koron (4,3 tys. zł). Punkty karne będą "wymazywane" bardzo wolno - w rok po ich otrzymaniu z rejestru kierowcy zostaną odpisane tylko cztery.
    Policjant może zatrzymać prawo jazdy również obcokrajowcom (szczególnie w przypadkach: prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu lub narkotyków, spowodowania śmierci lub uszkodzenia zdrowia w wypadku drogowym, ucieczki z miejsca wypadku). Zatrzymane prawo jazdy jest wtedy wysyłane do organu wydającego w Polsce.
  • W sytuacjach gdy nałożony mandat przekracza 5 tys. koron (ponad 700 zł), policjant,
    a także funkcjonariusz służb celnych może pobrać od kierowcy kaucję (od 5 do 50 tys. koron). Jeżeli kierowca takiej kaucji nie złoży, policjant może uniemożliwić dalszą jazdę.
  • Kaucja będzie wykorzystana na pokrycie nałożonego mandatu a w przypadku niestawienia się na rozprawę, przepadnie. Uniemożliwienie dalszej jazdy w określonych przypadkach następuje przez założenie blokady na koło lub odholowanie pojazdu na koszt kierowcy.
  • W Czechach nastąpiło też znaczne zwiększenie sankcji, gdy policja złapie nas na zbyt szybkiej jeździe. Piraci karani są bardzo surowo. Tym bardziej teraz, gdy policja kupiła 50 radarów laserowych dla kontroli ruchu na drogach ekspresowych i autostradach. Natomiast policja miejska kupuje ostatnio polskie radary pistoletowe.
    Przy przekroczeniu prędkości w obszarze zabudowanym o 40 km/godz. (poza obszarem zabudowanym o 50 km/godz.) i powyżej, sprawa kwalifikowana jest do postępowania administracyjnego, w którym grozi kara od 5 do 10 tys. koron.
    Przy przekroczeniu prędkości w granicach 20-39 km/godz. (poza obszarem zabudowanym 30-49 km/godz.) nakłada się na miejscu mandat w wysokości 2,5 tys. koron lub 2,5-5 tys. koron w postępowaniu administracyjnym. Niższe przekroczenie karane jest mandatem na miejscu w wysokości 1-1,5-2,5 tys. koron w postępowaniu administracyjnym. Co ważne, policja miejska (ma podobne uprawnienia do polskiej straży miejskiej) również może dokonywać pomiarów prędkości i zatrzymywać samochody.
    Policja ostrzega, iż kierowcy nie mogą liczyć na okres przejściowy po wprowadzeniu przepisów w życie. - Nie ma "zmiłuj się". Wszyscy kierowcy są karani z taką samą bezwzględnością - przekonują policjanci. W pierwszym dniu po wejściu przepisu mandaty posypały się nawet wśród funkcjonariuszy. W Karlowych Warach policjanci zatrzymali jednego z kolegów, który jechał zbyt szybko. Od razu zaczął im wymachiwać przed oczami legitymacją służbową, ale na niewiele się to zdało. Dostał dwa punkty karne i 5 tys. koron mandatu.
    - Nawet my wolimy teraz chodzić piechotą - skarży się jeden z miejskich policjantów w Czeskim Cieszynie.


  • W Czechach wprowadzono:
    - obowiązek całorocznej jazdy z włączonymi światłami mijania
    - obowiązek przewożenia dzieci w fotelikach - dziecko do 36 kg i wzrostu 150 cm
    - obowiązek używania kasków ochronnych przez rowerzystów do 18 lat
    - obowiązek używania kierunkowskazu przy wyprzedzaniu rowerzystów
    - całkowity zakaz używania antyradarów
    - obowiązek utworzenia trzymetrowego wolnego pasa przejazdu w korku na autostradzie lub drodze ekspresowej
    - zakaz używania telefonów komórkowych podczas jazdy
    - obowiązek posiadania w wyposażeniu samochodu kamizelki odblaskowej
    - zakaz zatrzymywania się oraz parkowania na miejscach zastrzeżonych dla inwalidów (mandat od 5 do 10 tys. koron)
    - obowiązek powiadomienia policji o wypadku, jeżeli powstała szkoda przekracza wartość 50 tys. koron oraz o wypadku ze skutkiem śmiertelnym, uszkodzenia zdrowia lub spowodowania szkód dla osób trzecich

  • Nie zapomnij o winiecie !!!
    Za brak winietki potwierdzającej opłatę za korzystanie z autostrad kierowca zapłaci w Czechach mandat w wysokości 100 tys. koron. To równowartość ponad 14 tys. zł. Tyle samo zapłaci kierowca, który ma nadal nalepioną na przedniej szybie pojazdu nieważną winietę, albo nie posiada - sprzedawanego wraz z nią - kuponu kontrolnego potwierdzającego, że właściciel pojazdu jest nabywcą nalepki.

poniedziałek, 1 grudnia 2008

No.. To była sobie niedziela i raz kolejny - Malczyce ;) Szczerze powiedziawszy nie chciało mi się jechać gdyż 80% gier z tego roku było z malczyc i wyszły mi poprostu bokiem ;> Ale prawie cała część składu WPP się zmobilizowała i pierwszą rundę zagraliśmy perfekcyjnie ;) Znów były tzn 'śmigłowce' ale na CAŁE szczęście zaszczyt ten przypadł drugiej drużynie ;D Kto kiedyś widział 'paintballowego śmigłowca' to wie o co chodzi ;) na goodpaincie dostępny link z filmem nakręcony przez Guta - albo alternatywnie - http://www.racio.pl/download/paintball/Malczyce_2008_11_30.avi ode mnie ;> Jest bardzo dobrze pokazany motyw ze śmigłowcami (hehe :D) 149MB. No i 'terminatorzy' rlz!! 13 sekund chwały ;]
Pare moich fot z tego malowania:

(Ktoś z Brzegu, zapomnialem nicka;))

A to Wypłosz w trzcinach;]


Bruno - z Brzegu ;)



Vito (Cymeria - Brzeg)